GALERIA S

Leszek Knaflewski
NIEDZIELA

24.05.2026 - 15.09.2026

„Uguzikowany Chrystus”, „obrazy szczotkowe”, „rysunki liczone” – te zbiory prac są jak zestaw
masek, pod którymi skrywa się Knaf. Nie jest on przypadkowy. To zaledwie niewielki wycinek
twórczości Leszka Knaflewskiego, a jednak bardzo znaczący. Tworzy klamrę spinającą moment
rozpoczęcia budowy własnego, autonomicznego języka artysty po zakończeniu kolektywnej
pracy w grupie Koło Klipsa, z którą wystawiał w latach 1983–1990, z ostatnim rysunkiem
wykonanym tuż przed śmiercią (2014). Język ten nie pojawia się od razu. Kształtuje się przez kilka lat, w napięciu między
doświadczeniem wspólnoty a potrzebą osobnego gestu. „Uguzikowany Chrystus” w Niedzieli
(1995–2001) jest obrazem bardzo fizycznym i niepokojącym. Guziki zasłaniają, spinają,
zamykają powierzchnię ciała. To bardziej operacja na sobie niż na obrazie. Nie ikona religijna,
lecz ciało poddane gimnastyce.
Podobny kod niosą tak zwane obrazy szczotkowe. Obraz zostaje rozwiercony, a w miejsce
otworów wprowadzone jest włosie szczotek. Są to dzieła do zamiatania, wycierania, naruszania
znaczenia. Pierwszy taki zabieg Knaf zastosował w pracy Skrzyżowania przeciwko rondom
(2008), w której ponawiercał i „uszczotkowił” zestaw karabinów. Ten gest można odczytać jako
najcelniejszą pacyfikację broni, gest przeciwko. „Uszczotkowienie” obrazów działa jednak
inaczej. Nie tyle unieważnia przedstawienie, ile rozszczelnia jego znaczenie, zamieniając obraz
w obiekt codziennego użytku.

 

Kolejny zbiór prac stanowią „rysunki liczone”. Pozostawiony przez Knaflewskiego cykl rysunków i szkiców, funkcjonujący pod roboczym tytułem „Wchodzimy na raz, wychodzimy na trzy”, nie był dokończony, a jego otwarta forma stała się punktem wyjścia dla dalszych interpretacji i działań realizowanych już po odejściu artysty. To właśnie nieukończony charakter pracy ujawnia jej wyjątkowy potencjał. Pokazuje to, że projekt nie zamyka się w medium rysunku na papierze, lecz uruchamia kolejne przestrzenie: dźwiękowe, performatywne, wystawiennicze i kolektywne. Kontynuacja rozgrywa się więc poza samym obiektem – w działaniach innych osób, które podejmują pozostawione przez Knaflewskiego tropy, rytmy, liczby i struktury. Na podstawie tych rysunków w 2017 roku powstał projekt „Suma 4.30” 1, koncert dla Leszka Knaflewskiego, będący w tym sensie nie tyle rekonstrukcją, co dalszym życiem projektu, kontynuacją, w której niedomknięcie działa jak narzędzie transmisji. Rysunki Knaflewskiego funkcjonują tu jako zapis procesu i jednocześnie partytura możliwa do ponownego odczytywania. Dzięki temu prace wykraczają poza własną materialność i pozostają aktywne w kolejnych kontekstach oraz interpretacjach. Na wystawie prezentowanych jest kilka „rysunków liczonych”, w tym jeden w dużym formacie, będący ostatnią pracą Leszka Knaflewskiego. W tym miejscu najwyraźniej zaznacza się klamra: od momentu kształtowania się indywidualnego języka do ostatniego zapisu natręctwa. Odwrócona litera „N” w słowie Niedziela to gra z przekształceniem znaczenia. Oddaje przewrotność myślenia Knafa, subwersywność jego prac, przekraczanie norm, konstruowanie rebusów i ukrytych sensów, które wciągają odbiorcę do gry. Nie wiem, na co liczył Knaf i co dokładnie liczył. Ten ostatni rysunek łączy się dla mnie jednak ze słowami piosenki spopularyzowanej przez Mieczysława Fogga:

„To ostatnia niedziela,

dzisiaj się rozstaniemy,

dzisiaj się rozejdziemy

na wieczny czas”.

Na tej wystawie Niedziela nie jest tylko dniem. Jest znakiem, błędem w zapisie, ostatnią prośbą

i ostatnim gestem. Nie zamyka pracy Knafa. Przeciwnie – pokazuje, że jego język nadal działa.

Wciąż się przemieszcza, liczy, maskuje, rozbraja i wraca.

 

Aleksandra Ska